kolektyw

Juiced 2 - Demo Test

| 28.10.2007

Po przesunięciu premiery Juiced 2: HIN na drugi dzień pojawiło się demo gry, które miałem przyjemność przetestować. Szkoda tylko, że nikt nie zapewnił tabletek na uspokojenie…

Michał „Michał Raven” Kruk

Instalator dema ważący blisko 2GB ściągnął się po 4h. To bardzo dobry wynik biorąc pod uwagę, że wszystkie serwery jakie napotykałem były zapchane, a dobry transfer zapewnili mi… Niemcy. W pierwszą część gry grałem dosłownie 5 minut, więc nie mam nawet najmniejszego zamiaru do niej porównywać Juiced 2, bo nie mam zielonego pojęcia o Juiced. Wiem, że to gra na styl nielegalnych wyścigów ulicznych z połączonych z tuningiem coś a’la Szybcy i Wściekli. Konkurencja do NFS Underground 2, które uważam za najlepszą gierkę w której można się było zabawić tuningiem i której przejście zajęło mi więcej czasu niż Most Wanted. Wracając do Juiced 2: Hot Import Nights. Po tym jak się demko zainstaluje i uruchomimy grę pojawia się intro. Tutaj zaczynają się problemy, bo nie wiedzieć czemu intro zaczyna klatkować co 5 sekund, a zajmuje mu to 20. Dochodząc do intra właściwego, które ma ukazać co się dzieje w grze jesteśmy już wykończeni psychicznie i fizycznie, a to początek. Niestety w intrze właściwym jest dokładnie to samo, co pojawia się przy reklamach producentów gry. 5 sekund płynności, 20 klatkowania. Można się wściec, a to jest intro. Jednak przez to co zdążyłem zobaczyć zanim wybuchnąłem mogę powiedzieć, że intro prezentuje się bardziej realnie niż gra. Menu w grze jest początkowo ciekawe kolorystycznie, ale po pewnym czasie zaczyna nas denerwować i można nabawić się wszelakich chorób. Dodatkowo przygrywa muzyka w stylu „Tuning z Ameryki”, która jest ciekawa i na szczęście gra tylko w głównym menu.

Demo oferuje nam tryb kariery, który jest w większej części zablokowany, opcje Extras, gdzie możemy poustawiać dźwięk, grafikę oraz sterowanie oraz opcję Quit, z której raczej nie będziemy korzystać, bo gra sama po trzech wyścigach wyprasza nas do Windowsa pokazując wcześniej informację co znajdziemy w pełnej wersji gry. Będąc przy opcjach to bardzo podpadła mi zmiana sterowania, której nie mogłem zrobić, bo gra się po prostu wieszała i trzeba nacisnąć mały przycisk na obudowie z napisem Reset. Tak więc gra podpadła mi już dwa razy, a nawet nie wyjechałem na tor… Kiedy już wiedząc, jak mi gra uprzykrza życie wybrałem tryb kariery. Podczas wczytywania tego trybu uwagę zwracają piękna modelka, podobnie jak na napisach początkowych gry. Nie wiem jak się nazywa, ale to chyba nie o to chodzi, nie?



Kariera w demie zapewnia nam 200 000$ na koncie oraz cztery samochody w garażu: BMW M3, Nissan 350Z, Vauxhall Monaro oraz Saleen Mustang. Wszystkie te samochody mają oznaczenie „Good Drift Car”, ale z nich tylko Monaro jest dobre do driftowania, inne się nie sprawdzają ani trochę. Mając 200k $ można trochę zaszaleć i wydać to na tuning, który tutaj jest trochę ubogi, ale przecież to demo. Poza takimi opcjami jak przedni/tylni zderzak, czy spoiler na klapie bagażnika można zmienić również fotele w środku samochodu, kierownicę, a nawet tablicę rejestracyjną, wybierając pochodzenie kierowcy. Tradycyjnie Polski nie ma, ale ta opcja sprawia frajdę, można napisać np. Rupert i dać tablicę brytyjską. Prawdę mówiąc gra stoi lepiej pod względem tuningu niż NFS U2, biorąc pod uwagę, że mamy również opcję przyciemnienia szyby wg naszego widzimisię. Mamy też malowania na samochodzie, które możemy ustawiać tak jak się nam to podoba, robiąc przy okazji z samochodu choinkę. To są opcje wizualne, ale mamy również możliwość tuningu silnika itp. Demo oferuje tylko jeden poziom tuningu, jednak moim zdaniem i bez tego da się wygrywać wyścigi w wersji demonstracyjnej gry. Right, samochód ztuningowany więc czas wyjechać na tor i zarobić trochę kasy. Do wyboru mamy jeden poziom rozgrywek i trzy wyścigi: tor z przeciwnikami we Włoszech, drift z przeciwnikami w Australii oraz solo drift w Australii. Moim zdaniem najlepiej na początek wybrać tor, aby zapoznać się z grą. Kiedy już tor się wczyta mamy krótką prezentację zawodników i możemy z jednym z nich założyć się o dodatkową stawkę. Moim zdaniem warto, bo przeciwnicy są łatwi do pokonania, a przy okazji rozwinie się nasze DNA, które w demie co chwili przechodzi ewolucję. DNA rozwija się przez wyprzedzanie, używanie nitro, jazdę w poślizgach, pokonywanie zakrętów, driftowanie itd. Kiedy już zaczniemy się ścigać, to zwróci naszą uwagę pewne rozmycie ekranu, coś takiego jak było w Carbonie, na szczęście tutaj aż tak bardzo to nie przeszkadza. Mamy również widok z kabiny samochodu, który jest bardzo realistyczny i fajny. W trakcie jazdy, a właściwie jazdy poślizgami pasek nitra będzie się napełniał, a jeśli ustawimy się za przeciwnikiem i będziemy za nim jechać dopóki mały pasek u góry się napełni, to wtedy się rozbije i będzie tracił do nas dużo czasu. Ot, jak można pozbyć się rywala. To jest podczas wyścigu na torze, bo w driftcie panują trochę inne zasady, bo tam zdobywamy punkty za jak najdłuższe poślizgi bez dotknięcia bandy. Nie liczy się czas, a jakość. W trakcie spotkania z jakąkolwiek bandą nasz samochód ulegnie uszkodzeniom. Oczywiście nie urwiemy koła, ale zderzak się wygnie, czy maska odpadnie, a to będzie miało wpływ na to jak szybko nasz samochód jedzie. Jeśli chodzi o fizykę, to cóż gra jest arcade’ówką, więc niech nikogo nie dziwi to, że wchodzi się w zakręt na full gazie. Chyba, że ma 90* wtedy trzeba hamować. Mi się ta fizyka bardzo podoba, a to, że innym nie… Cóż, są gusta i guściki.

A jak gra prezentuje się pod względem graficznym i dźwiękowym? Całkiem nieźle. Na testowym sprzęcie AMD Athlon 64 3500+ AM2, 2x512 DDR2 (PC 667MHZ), ASUS M2N-E, Samsung 200GB, ASUS GeForce 7600GT 256 MB PCI-E z najnowszymi sterownikami 163.71 pod kontrolą Windowsa XP HE z SP2 w rozdzielczości 1024x768 wyciągałem średnio 25FPS na full detalach. Grafika prezentuje się bardzo ładnie, ale szkoda, że nie tak jak w intrze. I co ważne nie ma klatkowania. W środku samochodu wskaźniki pracują zgodnie z prawdą, a nasza postać żyje i się rusza po samochodzie rozglądając się i grożąc innym. Nice. Jeśli chodzi o oprawę dźwiękową to każdy samochód brzmi inaczej, przed wyścigiem miły głosik opowie nam o naszych rywalach, a tłum wiwatuje, świetny kawał roboty, brakuje tylko radia w samochodzie.


Prawdę mówiąc gra bardzo mi się podoba, jest utrzymana w klimacie nielegalnych wyścigów, ale czy bym ją kupił? Gdybym wiedział, że będę miał czas w nią zagrać to brałbym bez zawahania, ale niedługo wychodzi nowy NFS i to on może zająć mi na bardzo długo jesienne wieczory.

Komentarzy: 0. Wyświetlanie: wszystkie
Proszę włączyć obsługę plików COOKIES w przeglądarce i odświeżyć stronę.
www.gram.pl
Copyright © MotoGames. Wszystkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie do tekstów oraz materiałów zawartych w serwisie należą do kierownictwa serwisu MotoGames, zabrania się ich kopiowania bądź użytkowania w jakiejkolwiek formie bez zgody kierownictwa serwisu pod groźbą wstąpienia na drogę prawną.