kolektyw

Need for Speed: ProStreet - demo test

| 03.11.2007

W końcu EA raczyło udostępnić demo nowego NFSa PeCetowcom. W międzyczasie posiadacze konsoli Xbox 360 zdążyli zagrać już miliard razy, a PlayStation 3 trzy miliardy, głównie dlatego, że X0 się grzeje i wiecie. W demo grałem dosłownie godzinę, ale mam wyrobione zdanie o tej grze.

Michał „Michał Raven” Kruk

Atmosfera wyczekiwania na demo dała się każdemu we znaki. Szczególnie przed 22, kiedy to na FTP EA pojawił się folder „prostreet”. Wtedy wszystko było jasne – to dzisiaj pojawi się demo. F5 przegrzewał się do czerwoności, a kiedy demo pojawiło się na serwerze cały światek motogier oszalał. W Jankes landzie była to godzina 16:20, więc oznaczało to, że Ken jest już w domu i odpali ściąganie. Szokująca była waga archiwum dema – tylko 795MB. Oznaczało to, że ściągnę plik w przeciągu 2 godzin. Niestety już po krótkiej chwili transfer umarł i mimo alternatywnych źródeł ciężko było demo pobrać. Sam przestałem ściągać plik od EA i poczekałem na alternatywne źródło. Dzisiaj rano pobrałem je, a max speed mojej Neo zapewnił… Hans. Great. Moja pierwsza obawa to czy gra ruszy na full detalach i czy nie będzie klatkować. Oczywiście martwiłem się opinią RX’a, który grał już w demo gry na PlayStation3 i ciągle nie wiedziałem czy jest sens kupować grę. Notabene weekend miałem spędzić grając w NFS III, ale oczywiście plany poszły w szeroki las.

Po rozpakowaniu archiwum z grą zaczął się proces instalacji, który był krótki i nawet nie zdążyłem nalać sobie szklaneczki coli. Sprawdzając, po instalacji ile demo zajmuje miejsca na dysku o mały włos nie wylałem szklanki nalanej do pełna – okazuje się, że PS zajmuje tylko 1.42GB. Mało, znowu. Dobra, czas uruchomić grę. Mając na uwadze traumatyczne przeżycia z demem Juiced2 wyposażyłem się we wszystko co powstrzyma mnie przed wyrzuceniem kompa za okno, czyli gumę do żucia.



Po napisach wstępnych od BHP w stylu, że to tylko demo oraz zapnij pasy, załóż kask, blablabla mamy intro. W sumie to zlepek trailerów i tyle. Widziałem, nie oglądam, chcę grać. Po tym jak już wczyta się menu główne (trzeba nacisnąć tradycyjnie klawisz) musimy udać się do opcji gry i zmienić grafikę. Standardowo wszystko jest na low, więc ustawiamy co się tylko da na max i modlimy się aby nie pojawił się dym z komputera. Postanowiłem zmienić również sterowanie z klawy na joystick. Niestety NFS ma poważny problem z wykrywaniem hamulca, tj. ile razy byś nie pociągnął do siebie joya to i tak gra nie zareaguje. Na szczęście (?) mój kontroler ma coś takiego jak dziwne pokrętło (pomiędzy dwoma guzikami na zdjęciu), którego ani razu nie użyłem. Tutaj pełni rolę mojego hamulca. Przydatne, bo jednocześnie mogę hamować i przyśpieszać; drifty i takie tam undergroundowe sprawy. Po ustawieniu opcji pod siebie samego czas wyjechać na legalny wyścig. Jak to głupio brzmi – legalny wyścig, to tak jakby powiedzieć legalne narkotyki na całym świecie. Do wyboru mamy Speed Chellenge na pustyni w Nevadzie za kierownicą BMW M3 2008 oraz Grip Race na autostradzie za kierownicą Nissana GT-R. Kiedy zdecydujemy się na jeden z tych trybów, po pewnej chwili ukaże się nam menu przed wyścigowe w którym zobaczymy inne samochody, żywą publiczność (coś w stylu pokazu), komentator będzie zapowiadał to co na nas czeka oraz będziemy mogli zmienić ustawienia gry. Kiedy będziemy już gotowi zostanie nam ostatnie rzecz do zadecydowania: wybór stopnia trudności. Mamy ich trzy: Casual – dla totalnych greków, którzy potrzebują pomocy w prowadzeniu samochodu; Racer – brzmi optymistycznie, ale ciągle mamy pomoc, tym razem w hamowaniu; oraz King – tutaj nie ma żadnej pomocy wg opisu, szkoda tylko, że ABS, SM i TC działają… Anyway, speed challenge to wyższa szkoła jazdy. Ryzyko zabicia się podczas jazdy jest ogromne, głównie dlatego, że przez większą część jazdy pędzimy ponad 300km/h, przejeżdżając pod śmiesznie wyglądającymi namiotami, tzn. punktami pomiaru prędkości, wyprzedzając przeciwników bo startowaliśmy jako ostatni i uważając aby tył nie uciekł, bo wtedy lecimy na słup lub co gorsza koziołkujemy, a to oznacza End of the race. Grip race jest wręcz banalny, bo to wyścig po określonej trasie przez dwa okrążenia, a wygrywa pierwszy na mecie. Banalny, ale zdemolować samochód można, tylko trochę trudniej niż w przypadku speed challenge, bo tam jeden błąd i koniec.

Pierwsza rzecz, która rzuci się nam w oczy to strzałki ukazujące optymalny tor jazdy. Kto, no kto tego potrzebuje?! Przecież to bezsens, totalnie zbędne, tylko przeszkadzające w prowadzeniu samochodu strzałki na drodze. Dobrze, że można to wyłączyć, ale jakby nie było dla mnie jest to zbędne. Jeśli chodzi o pojazdy, to jest widoczna różnica w prowadzeniu ich, bo BMW jest ciężko opanować i jeszcze jak na złość jedziemy po trudnej trasie, a na Nissan jest spokojny, trzyma się idealnie drogi i jest cholernie wolny, no chyba ze włączymy nitro, bo tak się wlecze. BMW wyciąga max 321km/h, a Nissan 311 po załączeniu nitra, które niestety możemy wykorzystać tylko trzy razy podczas danego wyścigu. Oczywiście każdy z tych samochodów inaczej brzmi, tak realnie, jak to w NFSach bywa. Oczywiście w demku są i inne pojazdy, ale tylko przeciwnicy nimi jeżdżą, a my mamy dwa. Tylko dwa. Jeśli chodzi o fizykę, bo tutaj wiele się rozbija, to mamy połączenie arcade i symulacji z większą tendencją do symulacji. Samochód jest ciężej opanować grając na klawiaturze i mamy, te pomoce w jeździe. Jednak momentami widać, że nic nie zostało poprawione. Przykładowo uszkodzenia, realistyczne uszkodzenia. A tak naprawdę, są denne. Sorry bardzo, ale jeśli wpakuję się na słup jadąc 300km/h to koło odpadnie jak to było na jednym z trailerów gry, ale tutaj wygnie się maska i zderzak. Przepraszam bardzo, ale czy to nie było oszustwo? Napis Totaled pojawia się gdy wpakujemy się w przeciwnika, w bandę oraz gdy przewrócimy samochód na dach. Dodatkowo mamy coś w stylu efektownego filmiku, gdy lecimy, a po chwili spadamy. Podczas jazdy nie ma sposobności aby utrzymać się danego toru jazdy, więc często zdarzy się nam wyjechać na pobocze, szczególnie na pustyni, a to spowolni nasz samochód i to znacznie, bardzo znacznie. Zalatuje trochę realizmem.

Grafika i oprawa audio. Jeszcze o tym nie napisałem. Grafika w PSie jest ładna, bardzo ładna. Co prawda nie taka jak na screenach reklamowych, ale mimo wszystko prezentuje się ładnie. Miałem obawy, że nie ruszę gry na full detalach, ale odpaliłem ją. W rozdziałce 1024x768x32 z AAx4 i wymuszonymi przez panel nVidia AFx16 na AMD Athlon 64 3500+ AM2, 2x512 DDR2 (PC 667MHZ), ASUS M2N-E, Samsung 200GB, ASUS GeForce 7600GT 256 MB PCI-E ze sterownikami 163.71 wyciągam średnio 20 FPS i gra nie zwalnia, chodzi płynnie i jest frajda z gry. Ciekawostką jest to, że kamera zza samochodu cały czas się rusza m.in. do przodu gdy hamujemy, a cofa się gdy przyśpieszamy. Oprawa audio też jest na wysokim poziomie, szczególnie piosenki, które są świetnie dobrane. Bardzo mi się podobają i to jest duży plus gry. Na starcie naszego wyścigu komentator z menu gry zapowiada wyścig, legalny wyścig, kibice, nazwijmy to dopingują, a fajny efekt jest gdy jadąc 300 km/h przemkniemy obok trybun. Prawdę mówiąc legalne wyścig nie pasują zbytnio do serii Need for Speed. W końcu żądza prędkości, a tutaj tego zbytnio nie czuć.



Reasumując, to miałem niepewność czy gra warta jest zakupu. Demo mi się spodobało, a jako, że gram w NFSy od słynnego już NFS 3: Hot Pursuit, postanowiłem pozostać przy opcji zakupy gry. Mam nadzieję, że nie będę tego żałować, tym bardziej, że mimo pewnych niedoróbek gra mi się podoba. Taka odmiana od nielegalnych wyścigów. I mam nadzieję, że kariera będzie zdecydowanie dłuższa od tej z Carbona.

Komentarzy: 2. Wyświetlanie: wszystkie
'''Dodany: 29 września 2008 o 17:52
fajne
ziomDodany: 25 lipca 2008 o 21:45
gra jest zaj...
Proszę włączyć obsługę plików COOKIES w przeglądarce i odświeżyć stronę.
www.gram.pl
Copyright © MotoGames. Wszystkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie do tekstów oraz materiałów zawartych w serwisie należą do kierownictwa serwisu MotoGames, zabrania się ich kopiowania bądź użytkowania w jakiejkolwiek formie bez zgody kierownictwa serwisu pod groźbą wstąpienia na drogę prawną.