kolektyw

Need for Speed: Undercover - recenzja okiem fana serii

| 30.11.2008
I stało się! Dwunasta część serii Need for Speed zadebiutowała na rynku. Wielki powrót do korzeni nielegalnych wyścigów i pościgów po średnio udanym ProStreet. Ale czy ten „wielki powrót” nie jest przypadkiem wielkim niewypałem?

Michał „Michał Raven” Kruk

Zacznijmy od tego, że uważam się za fana serii NFS. Grałem w każdą część tej gry poza The Need for Speed i Motor City Online, chociaż chyba to drugie nie miało nawet premiery w Polsce. Przeszedłem również każdą z części, z tych w które grałem, poza ProStreet ponieważ tytuł zrobił się nudny tak samo jak czytanie Romeo i Julii po raz 201. I tak wiadomo, że Romeo strzeli sobie gola, bo zobaczy ją martwą, a potem ona zobaczy go martwego i zrobi to samo. Tak samo jest i tutaj. I tak wiem, że teraz pojadę szybkie kółka i wygram w mojej Mazdzie RX-8. I związku z tym w Kanadzie zawrzało. Obrady wysokiego szczebla dały nam to, że Need for Speed musi wrócić do korzeni, czyli nielegalnych wyścigów i co najważniejsze - policji, inaczej gracze wypną się na EA i więcej od nich niczego nie kupią. Dlatego najnowsza odsłona została nazwa Undercover, co w tłumaczeniu na nasz ojczysty język oznacza „pod przykrywką”. Dla tych którzy rozumieją wszystko dosłownie – nie oznacza to, że będziemy siedzieć w garnku, tylko będziemy udawać kogoś, kim tak naprawdę nie jesteśmy. W tym wypadku jesteśmy tajnym agentem, który ma wejść w gangi samochodowe i je zdemaskować. Pomagać nam oczywiście będzie tajna agentka policji i zarazem przepiękna brunetka Maggie Q, a czasem ładna Carmen Milan. Ale o tym później, bo wróćmy jeszcze na moment do zapowiedzi gry. Electronic Arts obiecywało, że ten tytuł będzie lepszy niż ProStreet, duża liczba samochodów, akcja mrożąca krew w żyłach i wielkie miasto, podzielone na trzy dzielnice i ulepszony model prowadzenia samochodu. No i nie dali nam dema. Co z tego wyszło? No właśnie…



Zanim miałem okazję zagrać w tę grę, czytałem zagraniczne recenzje wersji konsolowych, które zostały średnio ocenione na 60%, co oznacza, że Undercover jest prawie tak samo dobry jak Larry 7. Najciekawszą przypadłością, były braki płynności i to w wersjach na konsole, a tam nie ma czegoś takiego jak brak płynności. Gra leci 60FPS lub 30 bez spadków. Jednak EA spartaczyło robotę i na konsolach tnie. Więc na potrzeby tej recenzji byłem zmuszony wyposażyć swój sprzęt w parę lepszych komponentów, bo jeśli na konsoli nie ma płynności, to na PC lepiej nie będzie. I tak jest, recenzje PeCetowe wskazują, że gra jest zoptymalizowana bardzo dobrze i na najmocniejszych maszynach gra działa niestabilnie, raz wyświetlając 50FPSów, by po chwili wyświetlić już tylko 30. Dlatego na czas recenzji wyposażyłem swój komputer w GeForce’a 8800GT (Wiem, że Radki są lepsze, ale nie miałem wyjścia) i dodatkowy 1GB Ramu, mając nadzieję że może będzie 10FPSów.

Electronic Arts poszło ostatnio na walkę z piratami, dlatego wprowadzili elektroniczną aktywację gry. Podobny krok czyni Rockstar Games z GTA IV, i to jest bardzo dobre rozwiązane, szczególnie jak ktoś nie ma Internetu… Jednak przyszedł czas na uruchomienie gry. Tradycyjnie wyposażony w gumę do żucia uruchomiłem Undercovera i mnie zatkało. Intra brak, no chyba, że uznacie informacje od BHP „nie róbcie tego na ulicach” jako intro. Menu główne jest bardzo skomplikowane i ogranicza się do utworzenia/wyboru profilu i naciśnięcia klawisza Enter. W tym wszystkim jest jeden problem. Załóżmy, że włożyliśmy płytę z grą do napędu i zamiast opcji Usuń w autostarcie wybraliśmy Graj. Gra się uruchamia, wszystko cacy ale chcemy wyjść i nie możemy. Musimy wybrać nasz profil, potem poczekać na załadowanie i dopiero wtedy możemy wyjść na pulpit, wcześniej zatwierdzając, że wiemy co robimy i że zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze niezapisane dane mogą się skasować. Ale mijając ten problem czas wsiąść w samochód i jako tajny agent wyjechać na ulice Tri City. Ale zanim to zrobimy musimy uciec przed policją w Nissanie 370Z. To zadanie jest banalne, bo wystarczy, że będziemy jechać cały czas przed siebie, do czasu gdy pojawi się blokada i ją potem przebijemy. Uciekliśmy policji i lądujemy na spotkaniu z naszym aniołem stróżem w grze - Chase Linch (Maggie Q) oraz szefem policji, którego gra jakiś stary dziadek i jest przeciwny całej akcji jak i nam. Dostajemy rozporządzenie wejścia w świat nielegalnych wyścigów i zdemaskowania gangów. I lądujemy na ulicach Tri City w kultowym Nissanie 240SX. Więc zabieramy się za wyścigi i zarabianie kasy. I tutaj pojawia się pierwszy problem gry – AI przeciwników. Dosłownie leży, bo nie pamiętam już kiedy ostatni raz miałem 10 sekund przewagi nad drugim zawodnikiem w trakcie wyścigu, ale to jest nic. W późniejszej fazie, kiedy wciągają nas do gangu i wypełniamy zadania, mamy możliwość wyboru darmowej fury jako prezent w ramach zasług, w tym nie ma oczywiście nic złego, ale jakim prawem np. wybrany przez nas Lotus Elise – mały samochodzik z silnikiem Toyoty jest szybszy od… McLarena SLRa, który ma wielki silnik i leci więcej niż 300km/h? Wiem, że NFS to arcade, ale litości to już przesada, żeby mały samochodzik (cenzura) na prostej SLRa.

Anyway, zostajemy wciągnięci do gangu i musimy udowodnić, że nie jesteśmy policjantem. To jest proste, bo musimy zazwyczaj ukraść samochód albo zdemolować radiowozy. I w tej grze proces kradzieży nie jest dokładnie przestawiony. Mamy czarny ekran, z podanym miejscem gdzie się znajdujemy, w tle słyszymy odgłosy jakby ktoś włamywał się do samochodu i po chwili ekran się wczytuje i widzimy jak samochód odjeżdża, a po kolejnej chwili już w nim jedziemy i na mapce mamy wskazane miejsce, gdzie mamy furę dostarczyć. Problemy są zazwyczaj dwa, lub trzy. Pierwszy to pasek uszkodzeń samochodu, musimy uważać i nie atakować wszystkiego co się da, bo gdy uszkodzimy furę misja zostanie niezaliczona i będziemy musieli zacząć od nowa. Drugi to policja, która czasem lubi się pojawić, ale ich się pozbywamy używając pursuit braker’ów, który jest zdecydowanie za mało. Trzeci problem to czas w jakim musimy dostarczyć furę na miejsce. Występuje zamiennie z policją. Oczywiście jesteśmy mistrzami kierownicy i to nic trudnego, ale w pewnym momencie musimy „zdjąć” naszego chlebodawcę i jego ludzi. Bardzo mi się to spodobało, bo nad naszą ofiarą znajduje się jakby twarz ludka i musimy zrobić wszystko aby zrobiła się czerwona. Banał, wystarczy uderzać w samochód mocno i często. Oczywiście robimy to po to, aby policja mogła go zgarnąć. A, że ich jest łącznie czterech to mamy świetną zabawę. I po eliminacji liderów pierwszego gangu, zostajemy zatrudnieni przez drugi. Oczywiście nikt nam nie ufa, wszyscy nas podejrzewają o bycie tajniakiem, ale i tak udowadniamy, że jesteśmy tylko dobrym kierowcą, przez kradzież… radiowozu. Oczywiście w międzyczasie pojawiają się cut scenki, które dla mnie są jedną z zalet Undercovera, co prawda są czasem za krótkie i bez dramaturgii, ale gdyby nie one, to gra poszłaby na dno jak Titanic. I tak jak już wspomniałem o kradzieżach, to w grze jest jedna ciekawa misja. Mamy 48h i musimy ukraść sześć, ważnych samochodów w tym McLaren F1 i Buggati Veyron. Samo zlecenie przypomina słynny film 60 sekund z Nicolasem Cage’em w roli głównej, ale te dwa wymienione wyżej samochody to niewypały. McLaren brzmi jak Murcielago, a Veyron bez tuningu rozpędza się maksymalnie do… 367km/h. Wg. zapowiedzi Elektroników miał jechać 407, ale widocznie gdzieś stracił parę km/h. A to nie koniec niedotrzymanych zapowiedzi. Zostawiam tryb kariery w spokoju, bo gdybym dalej kontynuował, to cała fabuła i koniec zostałaby zdradzona, a to byłoby błędem, dla tych którzy się skuszą na… Underkrapera. Osobiście szkoda mi, że jednak kariera jest krótka, żeby przejść ją w 100% wystarczy około 10h, chyba, że chcemy zaliczać możliwie wszystkie wyścigi, to potrzebne nam będzie 12-14h.



Ale przejdźmy do „obietnic”. Zacznijmy od samej grafiki. Na screenach promujących była prześliczna, bardzo dokładna i miało się ochotę oglądać je godzinami. Niestety, czar pryska gdy włączymy grę. Słońce świeci nawet na północy, na dodatek tak mocno, że po pewnym czasie musiałem grać w okularach przeciwsłonecznych. Fajnie, że oślepia jak w Most Wanted, ale bez przesady. Poza tym od asfaltu się strasznie odbija, co jeszcze pogarsza efekt, nie mówiąc o niedopracowanej graficie. Mimo włączonego AAx4 ciągle widać postrzępione krawędzie, asfalt i ogólnie całe otoczenie jest niedopracowane i wyglądem przypomina rok 2005, a nie 2008. Nie będę wspominał o optymalizacji. W rozdzielczości 1024x768 miałem głównie około 20FPSów, gdy zmieniłem rozdzielczość na nominatywną monitora - 1440x900- ilość klatek podskoczyła na 30. Detale pozostały bez zmian, wszystko na maxa z AAx4. Obstawiałem, że będę miał mniej FPSów, a tu podskoczyły. Ale to jest nic, przeglądając Internet znalazłem sposoby na poprawię płynności. Metoda była jedna – zrobienie ze swojej oryginalnej wersji, wersję piracką. Prawdę mówiąc nie wiedziałem czy mam skakać, czy może płakać z głupoty EA…

Kolejna zapowiedź to Heroic Driving Engine. Dla mnie porażka. Wow, mogę robić obrót o 180*, 360* i 720*, a przy tym driftować i palić w miejscu gumę. W tej grze nie ma za grosz symulacji, a z tym cały HDE gra się lipnie. Wchodzisz w zakręt 180* na pełnym gazie i nie zabijasz się. Wcale nie żartuje, na serpentynach wchodziłem na pełnym gazie – jakieś 280km/h – i jechałem sobie dalej, wychodząc na pełnym gazie z zakrętu, utrzymując przy tym stałą prędkość. Arcade do bólu i przesady. AI policji miało ulec zmianie. Uległo, pościg 10 sekund to norma. Czasem zdarza się 2-minutowy, ale to rzadkość, bo zazwyczaj trafiamy na spowalniacz policji, aktywujemy go i po zawodach. Problem jest, gdy nad naszą głową lata śmigłowiec, ale wystarczy kręcić się w pobliżu „łamaczy policji” i aktywować go, gdy odleci zatankować paliwo. Co za banał. A skoro o policji. System nabijania prawdopodobieństwa patrolu jest idiotyczny. W poprzednich częściach było tak, że w trakcie pościgu się napełniał, i przechodziliśmy na kolejny poziom. Tutaj jedziemy sobie po mieście 250km/h i dostajemy upomnienia gotówkowe, które przekładają się na pasek patrolu, a w konsekwencji zatrzymania na nasz mandat. Dla mnie to jest idiotyczne, bo za jazdę po poboczu lub ściganie się dostawać karę. I jeszcze kolczatki. Przez cały czas jaki grałem, uświadczyłem ich pięć razy. Raz – niestety – zostałem złapany. Muszę powiedzieć że i policjanci i ja, świeciliśmy się jak wysmarowani smalcem. Ale w końcu niebiescy mają dobre samochody: Porsche 911 Turbo, Nissany GT-R czy SUVy. Niestety, zapomnijcie o tym, że po uderzeniu w radiowóz stojący np. na blokadzie poleci on w górę i ulegnie zniszczeniu. Nie ma mowy, lekko podskoczy i zacznie nas gonić. Tak samo i ruch uliczny. Palimy sobie gumę na ulicy i słyszymy, że ktoś podaje naszą lokalizację i co robimy. Policja nas dokładnie namierzy, tak samo w trakcie pościgu – dokładnie przekazują co robimy, gdzie jedziemy. Prawie świetnie.

Nie rozumiem za to idei mnożnika strefy, mimo że czytałem o tym w grze, to i tak dla mnie jest to czarna magia. Rozumiem za to zniżki na części i premier do zarobków, które zdobywamy wraz z awansem na kolejne poziomy kierowcy. Przydatne są i to bardzo. Dziwne jest dla mnie przechodzenie od wyścigu do wyścigu. Wszystko odbywa się na pomocą klawisza Tab. Co prawda możemy wybrać inny wyścig niż proponuje nam gra, ale zostaniemy do niego przeniesieni bezpośrednio, bo ktoś ukradł GPS. Tak jest, jesteśmy zdani na siebie, a mini mapka wskazuje nam jedynie północ, gdzie świeci słońce. Problemem jest też oprawa audio, która praktycznie nie istnieje. Jeśli chodzi o muzykę, bo aby kilka piosenek słyszałem, a podobno playlista jest długa, poza tym żaden utwór nie przypadł mi do gustu. Dźwięki silników też leżą. Veyron brzmi jak VW Golf, McLaren F1 jak Lamborghini Murcielago, a Renault Megane jak… rasowa wyścigówka. Z innymi samochodami jest już lepiej, bo brzmią jak odpowiedniki, ale te przykłady wyżej to wyjątki, które wpadły mi w ucho. Do reszty zastrzeżeń nie mam. Samochody w grze podzielone zostały na trzy grupy: Amerykańskie, Europejskie i Japońskie, z czego łącznie są cztery grupy pojazdów 4-1, czyli najsłabsze to 4, a najlepsze to 1. Chociaż dziwi umiejscowienie McLarena SLR w grupie 2, ale fakt – przegrywa na prostej z Lotusem Elise. A jeśli chodzi o uszkodzenia… W tej części ograniczają się do wgnieceń na masce, odpadających zderzaków, spoilerów i pękniętych szyb. Ledwie dwa razy udało mi się zniszczyć doszczętnie samochód podczas wyścigu – przy ponad 300km/h wpadłem na betonową barierę, poleciałem w górę i od nowa musiałem zacząć wyścig. Pocieszające, że opcje tuningu są ograniczone. Szczerze, z tego się cieszę. Nie lubię odstawiania wiochy z swojego samochodu, dlatego wszystkie którymi jeździłem wyglądały jak seryjne, a jedynie poprawiłem osiągi, chociaż przy AI przeciwnika jest to zbędne. Czasem zmieniałem lakier, aby obniżyć zainteresowanie policji. No dobra, i dawałem inną rurę wydechową.



Koniec o tuningu. Zajmijmy się wyścigami. Imprez, w których mamy możliwość wziąć udział jest ponad 150, z czego my weźmiemy udział w 100, jeśli gramy aby przejść grę. Po ukończeniu kariery i tak będą te wyścigi dostępne i tak. Nowe rodzaje wyścigów to Bitwa na autostradzie, która dla mnie przypomina drag, ponieważ ganiamy się z przeciwnikiem na linii prostej, ale po zatłoczonej autostradzie i musimy odjechać mu na co najmniej 300 metrów, lub czekać na upływ czasu. Drugi nowy rodzaj to Wyprzedzanie, który polega na tym, że musimy wyprzedzić naszego konkurenta, a potem przez określony czas robić wszystko aby mu uciec i żeby nas nie dogonił. Normalnie polowanie na lisa. Jeśli chodzi natomiast o wyzwania z policją to mamy trzy rodzaje: Ucieczka – musimy im uciec, betka; Zniszczenia – określona kwota zniszczeń i zgubienie policji, pestka; i w końcu Eliminacja gliniarzy – jak nazwa wskazuje, musimy unieszkodliwić stróżów prawa, banał. Nie do końca, bo w tych wyzwaniach jesteśmy ograniczeni czasowo, co powoduje, że w pewnym momencie czas się kończy, a na ogonie siedzi nam policja. Kolejna wpadka EA – ograniczone czasowo pościgi. W Most Wanted wyszło to zdecydowanie lepiej, pościg mógł trwać nawet godzinę i było dobrze. Tutaj, muszę zdążyć w czasie.

Jeśli chodzi o miasto to jest duże i to bardzo. Jednakże, brakuje w nim spowalniaczy pościgów, bo jest ich jak na lekarstwo. Najlepsze są jednak autostrady, bo tam można rozwinąć skrzydła swojego małego Lotusa Elise, który wyprzedza McLarena SLR! Samo miasto przypomina Rockport, nawet ideą – podzielone na trzy dzielnice, tylko szkopuł w tym, że EA chciało zrobić coś na styl Most Wanted, ale wyszedł im Kraper, Underkraper. Jeszcze taka ciekawostka. Jak wiadomo gram na joyu, więc spróbowałem sterowania przy pomocy tegoż kontrolera. Wyszło mi to bokiem, bo samochód był nadpobudliwy, ale to jest nic. Potem wróciłem do sterowania przy pomocy klawiatury. Dziwnym cudem nie mogłem wygrać wyścigu. Jak się okazuje, joy działał tak, że mnie spowalniał i to bardzo, bo po jego odłączeniu i ponownym uruchomienie gry w tym samym wyścigu przed pierwszym zakrętem odstawiłem przeciwników na kilka sekund. Iha… Dlatego muszę się zastanowić czy to nie jest najgorszy NFS w jaki grałem?

Szczerze? Nie. Wiem, że wyżej skrytykowałem Undercovera, ale naprawdę mi się podoba. Leży pod względem graficznym, trzeba grać w okularach przeciwsłonecznych, czasem obraz musi się doczytać, oprawa muzyczna nie istnieje, w garażu jest ciemno, AI przeciwników jest śmiesznie niskie, uszkodzenia samochodów skupiają się do rys, ale fabuła sprawia mi osobiście frajdę. Misje kradzieży, lub kasacji przeciwników są fajne, a Maggie Q jest ładna. Jednak ocena końcowa nie może być wysoka, ze względu na stan gry, jaki dostali gracze. Z takimi błędami, to nie jest pełna wersja, tylko alpha. Obawiam się o następną odsłonę serii NFS.

Motoskrót:
Zalety:
- fabuła
- w miarę duże miasto
- duży wybór pojazdów
- cut scenki…

Wady:
- …które czasami są za krótkie
- optymalizacja graficzna
- święcące z każdej strony słońce
- oprawa audio
- AI przeciwników
- kto ukradł GPS?
- arcade aż do bólu

MotoOcena:
7+/10
Komentarzy: 3. Wyświetlanie: wszystkie
StasiekDodany: 08 października 2009 o 18:49
A najciekawsze w tym wszystkim jest to że Elise przegania na prostej SLR-a.
klaudia11221122Dodany: 02 lutego 2009 o 16:19
jak to sie włancza zeby zagrac
Cyfra1Dodany: 18 stycznia 2009 o 17:25
Przeczytalem caly od deski do deski i Splakalem sie ze smiechu jak male dziecko Ziomke wiec takich recenzji a bede mial dobry chumor na wiele dlugich lat:D Recenzja jest zaje...
Proszę włączyć obsługę plików COOKIES w przeglądarce i odświeżyć stronę.
www.gram.pl
Copyright © MotoGames. Wszystkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie do tekstów oraz materiałów zawartych w serwisie należą do kierownictwa serwisu MotoGames, zabrania się ich kopiowania bądź użytkowania w jakiejkolwiek formie bez zgody kierownictwa serwisu pod groźbą wstąpienia na drogę prawną.