kolektyw

Colin McRae: DiRT 2 - Recenzja (PC)

| 13.12.2009
Jest grudzień, ostatni miesiąc roku i dopiero teraz posiadacze komputerów dostali w swoje zniecierpliwione łapska drugą część DiRTa, głównie przez, że to, że ATi zapragnęło wsadzić za wszelką cenę w grę DX11, który dodaje takie efekty, że trzeba lupy z milionowym przybliżeniem, aby cokolwiek zobaczyć... Ale, nie zajmujmy się tymi głupotami, tylko przejdźmy prosto do gry.

Michał „Michał Raven” Kruk

Na samym początku pragnę zaznaczyć, iż od dawna nie pisałem żadnych recenzji, zapowiedzi, demo testów etc., przez co ten tekst może nie odzwierciedlać tego, czego powinien. Pewnie też pomyślicie, że dobrym wyjściem byłoby zrobienie wideo recenzji, ale obawiam się, że mój głos mógłby doprowadzić do topnienia lodów na Syberii… i płaczu dzieci. Tak więc pozostaję przy starej, dobrej, nudnej, długiej
metodzie.

Jak już wspomniałem na początku, posiadacze pecetów dopiero teraz mogą zagrać w Colin McRae: DiRT 2, kiedy to posiadacze konsol grają już od września. W kuluarach mówi się, że z tego powodu śmieją się z nas na potęgę. Gdy dodamy do tego fakt, że w Polsce wersja PC jest CAŁKOWICIE (!!!) spolonizowana (!!!!!!), to mamy przewalone do końca tego stulecia. Oczywiście, pewna część osób pomyśli, że polska wersja językowa to najlepszy prezent na gwiazdkę, jaki mogło dać Codemasters. Jesteście w błędzie i wyjdźcie z domu!

Zacznijmy jednak od instalacji gry, a wcześniej spojrzenia na to okropne, odrażające, tanie, tandetne, brzydkie białe pudełko. Ja rozumiem, że jest kryzys ekonomiczny, ale na litość, żeby od razu wsadzać grę w białe pudełko? Tysiąc razy lepsze są te pomarańczowe od Cenegi… Sam proces instalacji gry jest banalny i zajmuje 5-10 minut, które można spożytkować na podziwianie pięknego, białego pudełka z grą. Gra na dysku zajmuje tylko 9,6GB, tylko, bo jeśli ma się dysk 500GB, to te 10GB straty można traktować jak kaszlnięcie na widok białego pudełka z grą DiRT 2. Oczywiście może być gorzej, bo jeśli kupiło się edycję kolekcjonerską, jak np. ja., to tam jest takie czarne opakowanie, które śmierdzi na potęgę, jeśli zbliżysz się do niego na co najmniej 20cm. Mimo, że ostatnie 48h było wystawione za oknem, ciągle śmierdzi. Pocieszne, że tylko z bliska, ale ciągle. Nawet zapach z logiem DiRT 2 nie pomaga…




Kontynuując, czas uruchomić grę, bo po coś w końcu ją kupiliście. No chyba, że ściągnęliście ją z Internetu. Ale to pierwszy szczyt głupoty. Drugi szczyt głupoty, to założenie konta w Game for Windows Live, na kraj czwartego świata – Polskę. Trzeci szczyt głupoty to wpisanie kodu aktywacyjnego gry, jeśli posiada się polskie konto. Ale prawdziwy Mount Everest głupoty, to polski dubbing w grze. Oczywiście, część z Was pomyśli, że jestem kretynem, bo nie doceniam zaangażowania Codemasters, które poświęciło sporo czasu, aby przygotować grę pod nasze wymagania. Gdy usłyszałem w słuchawkach:

- Ken Blok wita Cię w grze Kolin MakRii Dert Dwa,

byłem gotów wyjść z pokoju i do niego nie wracać. Naturalnie, poprzednie części z serii CMR były całkowicie spolszczone. Tylko, że w tej części Codies wpadło na genialny pomysł wprowadzenia rozmów między kierowcami w trakcie wyścigu. Nie, wpadło to złe słowo, ściągnęło od THQ z Juiced 2. I ta wizja w DiRT 2 była genialna, do czasu gdy Polacy dostali w swoje łapy grę. I tak nie mogę ścierpieć jak Dejw Mirrrrrra czy Trawis Pastrana mówią do mnie po Polsku. Okej, fajnie, że mówią do mnie Michał, ale prawdę mówiąc wolę, żeby zwracali się do mnie np. Mick Dick, ale swoimi oryginalnymi głosami. Dubbing w tej grze można porównać do sytuacji, gdy ktoś daje Ci Ferrari z 5000l benzyny oraz z bernardynem na przednim siedzeniu, który ma ślinotok. Poza tym jest kolejny aspekt spolszczenia gry: cena tytułu. Dla przykładu: ile kosztował GRID gdy pojawił się na rynku? 99zł? 109zł? A teraz spójrzcie na DiRTa 2. 139zł w dniu premiery. Teraz już wiecie dlaczego gra jest tak droga? To dobrze.

Gdy już przemęczymy się ze wstępem, pojawiamy się w naszej przyczepie, która jest interaktywnym menu gry. Podobnie jak teren na zewnątrz. Muszę przyznać, że to kolejna innowacja w grze i pierwsza, która nie została zdewastowana, chociaż i tak ma pewne wady. Wraz z postępem w grze i zwiedzaniem coraz to nowych krajów, w naszym „domku” na kółkach pojawiają się nowe gadżety związane z miejscami gdzie byliśmy. Szkopuł w tym, że nie możemy ich dokładnie obejrzeć, bo ruch kamery ogranicza się tylko do kolejnych opcji w menu. Kolejny problem to mały telewizor, na którym są wyświetlane filmy czy teledyski. Fajnie, tylko dlaczego nic z ich nie słychać? Oczywiście wiem, że do środka przyczepy dochodzą dźwięki potężnej imprezy, ale przydałby się pilot. No i zamykane drzwi. Środek naszego kampera to świat rajdów. Tam wybieramy na wielkiej mapie zawody, gdzie będziemy się ścigać. Zapoznamy się ze statystykami, wybierzemy opcję gry online czy też wyłączymy grę. Znaczy pójdziemy spać. Jeśli zdecydujemy się wyjść na zewnątrz naszej przyczepy, to wpadniemy na ogromną imprezę, w której nie możemy nawet wziąć udziału. Leci bardzo fajna muzyka, są tłumy fanów, ochrona, DJ, a my możemy oglądać nasze samochody, czytać wiadomości oraz ustawić grę w opcjach. I tutaj ciekawostka. DiRT 2 przeniósł wszystkie ustawienia z wersji demonstracyjnej, poza sterowaniem. I tutaj kolejna ciekawostka, bo podobno Logitech Driving Force GT jest obsługiwany przez tę pozycję. Nieprawda. Do poruszania się po menu muszę używać klawiatury. Nawet taki SHIFT ma pełne wsparcie dla mojej kierownicy i klawiatura jest bezużyteczna. Ale oczywiście da się ustawić sterowanie, poza Force Feedback. OK, działa dobrze, ale jakbym go nie ustawił, to i tak na moim biurku oraz w promieniu 20 metrów jest prawdziwe trzęsienie ziemi. Poza tym, nie ważne jak ustawię czułość pedałów, to i tak wystarczy, ze lekko dotknę gaz i od razu mam maksymalne obroty. Na całe szczęście hamulec działa w miarę dobrze, bo w poprzedniej części gry wystarczyło go pacnąć i od razu stawało się w miejscu. Tak więc nie jest źle, bo jest tragicznie.

Jednak mimo tych przeciwności gry, czas wrócić do przyczepy i pójść w kąt, aby rzucić okiem na mapę i zacząć się ścigać. Albo brudzić, bo w końcu taki tytuł ma gra. Na mapie znajdziemy dziewięć lokalizacji, gdzie będziemy mogli udowodnić wszystkim, że jesteśmy kimś. A są to: Londyn, Chorwacja, Chiny, Japonia, Malezja, Maroko, Kalifornia, Utah oraz Los Angeles. Do tego dochodzą zawody z serii X-Games (Azja, Europa oraz USA) i do tego mamy jeszcze pięć zawodów z serii World Tour oraz Memoriał Colina McRae, który zostaje odblokowany po tym, jak ukończymy zawody z serii X-Games. Pomyślicie sobie pewnie:

- Wow, przejście gry zajmie wieki.

Eee, nie. Prawdę mówiąc wystarczą trzy dni, aby ukończyć całą grę, zebrać 80% achievmentów i zaliczyć 90% misji. Poprzednia część gry była zdecydowanie dłuższa, bo były dłuższe odcinki rajdowe, jak i też same rajdy. Tutaj długi rajd to trzy odcinki specjalne, a długi odcinek rajdowy to 9 kilometrów. Ale to nie wszystko. Z czym kojarzy Wam się Londyn? Z deszczem. I możecie o nim zapomnieć. Od CMR 2005 nie widziałem w grze rajdowej śniegu oraz deszczu. Tutaj też go nie ma. Naprawdę, czy to tak ciężko wsadzić zmienne warunki pogodowe?



Jeśli chodzi o zawody to w grze znajdziemy następujące:

Rajd – wyścig z punktu A do punktu B z pilotem
Rajd terenowy – wyścig z punktu A do B bez pilota
Rajd samotników – cholernie długi wyścig z punktu A do punktu B, bez pilota
Tor terenowy – wyścig po torze
Rallycross – wyścig po torze w samochodach rajdowych
Slalom – rozbijanie pudełek, które są umieszczony na trasie
Dominacja – w każdym sektorze trzeba mieć najlepszy czas, aby wygrać
Odstrzał – wyścig, w którym to ostatni kierowca odpada, gdy zegar dojdzie do 0.

Warto dodać, że są również zawody drużynowe, w których to dwóch kierowców walczy o miejsce na podium dla swojej drużyny. Dla mnie osobiście najciekawszy jest slalom, bo dzięki niemu możemy nauczyć się dobrze pokonywać zakręty i widowiskowo rozwalać pudełka. Taka mała szkoła rajdy. Zdecydowanie najgorszy jest rajd samotników. Dlaczego? Bo jest tak samotnie. W tym trybie powinni włączyć muzykę, bo poza tym, że jedziesz przed siebie, to się potężnie nudzisz. Ot, podziwiasz widoki, ale jest samotnie… Ale ten tryb ma pewną zaletę: bo jakbyś nie jechał to i tak nie będziesz musiał użyć flashback’a. Oj, przepraszam. W polskiej wersji językowej, system cofania powtórek znany z GRIDa, a teraz i Flopzy… erm, Forzy Motorsport 3, nazywa się… RETROSPEKCJA…

[…]

To jest kolejny argument, przeciwko polskiej wersji językowej DiRTa 2. Ale jest jeszcze gorzej, bo retrospekcje są za krótkie. Wyobraź sobie, że masz krótki odcinek składający się z trzech zakrętów. Pierwszy nie wyszedł, drugi to był majstersztyk, a na wyjściu trzeciego było drzewo. Okej, postanawiasz cofnąć się w czasie i najdalej możesz do momentu wyjścia z drugiego zakrętu. A pomiędzy 1., a 3. zakrętem dzieli Cię 5 sekund. Oczywiście, wraz ze zmianą poziomu trudności mamy mniej retrospekcji do wykorzystania. I skoro zaczepiłem o poziomy trudności, to szczerze powiedziawszy gra nie jest jakoś bardzo trudna. Jedynie wymaga od nas skupienia. Jeśli chociaż na jedną sekundę odpuścimy, wylądujemy na drzewie (o ile będzie w pobliżu) lub zaliczymy efektowne dachowanie. Nawet jeśli pomyślisz, że to arcade i postanowisz wejść w zakręt na pełnej prędkości, możesz z niego nie wyjść. Nawet śmieszne 5 km/h zmienia sytuacje i łagodny zakręt staje się koszmarem. Czytałem też opinie, że prowadzenie pojazdów jest okropne. Pewnie, że tak. Jeśli nie umie się kontrować, to większość czasu spędza się na poboczu. Poważnie, przez te 15h gry byłem zmuszony do kontrowania więcej razy, niż od sierpnia, grając w różne ścigałki.

A skoro wcześniej wspomniałem o poboczu i pojazdach, to czas je przedstawić. W porównaniu do poprzedniej części to jest ich mało i to nawet bardzo. Pojawia się Subaru Impreza, Mitsubishi Lancer Evolution IX oraz X, Nissan 350Z czy Pontiac Solstice, których to wcześniej nie było. W przypadku terenówek można spotkać Hummera czy Bowlera, a w przypadku pojazdów typu Baja nie mam nic do powiedzenia, bo się na nich kompletnie nie znam. Ale mimo wszystko, wyglądają cudnie, bardzo dokładne detale i co najważniejsze: każdy samochód brzmi inaczej. Polecam wszystkim wybranie się na rajd samotników to Utah, gdzie są piękne odcinki w kanionach. Tam jest potężne i zarazem cudowne echo. Dodatkowo każdy samochód prowadzi się zupełnie inaczej. Tzn. to można poczuć jeśli ma się kierownicę z Force Feedback. Przykład: odcinek w Malezji, po którym jechałem w Subaru Imprezie z malowaniem Kena Blocka oraz Hummerem HX z jakimś tam malowaniem. Teraz już wiem jakie to uczucie prowadzić krowę, a nie samochód. Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz: wraz z postępem gry dostajemy bonusowe samochody. Chętnie bym napisał jakie to są oraz w których momentach je się dostaje, ale na razie odblokowałem dwa. Poza tym nie chcę psuć nikomu zabawy, bo już mi się dostało za filmy na kanale YouTube związane z DiRTem. Z tego miejsca najserdeczniej NIE przepraszam, bo takie są potrzeby rynku. Powracając do gry, każdy samochód można ustawić i wierzcie mi lub nie, ale to wpływa na nasz przejazd. Dlatego ja mam opracowane ustawienie i jedynie zmieniam biegi. A skoro o zmianach, to nasz pojazd można przyozdobić różnymi dodatkami, które można zamontować na desce czy też szybie. No i mamy dużo klaksonów, które pojawiły się po to, aby straszyć sępy w Utah.

I tutaj zaczepiam o dźwięk, który jest majstersztykiem. Siedzimy w kamperze i słyszymy, jak zewnątrz dochodzi do nas muzyka. Wychodzimy z przyczepy i jest ona jeszcze głośniejsza, a jak dobrze trafimy, to DJ opowie jakąś ciekawostkę o jednym z zawodników bądź też regionie, w którym to się znajdujemy. Podczas wyścigu też odwala kawał dobrej roboty, tylko trzeba się zatrzymać żeby go usłyszeć.  Bardzo mi się podoba jak kierowcy rozmawiają między sobą lub denerwują się na nas, gdy w nich uderzymy. I tutaj brakuje opcji abyśmy mogli i my komunikować się np. z Kenem Blokiem czy Dejwem Mirrrrrą lub Tanerem Fałstem. Dodatkowo urażona może się poczuć druga płeć, ponieważ nie ma wszystkich kobiecych imion w grze, przez co dziewczyny możecie zapomnieć o tym, że Ken Blok będzie mówił do was po imieniu. Co jeszcze jest ważne? Pilot, a właściwie piloci. Gdyby to była wersja angielska, to mógłbym rozwodzić się nad tym jak się nazywają, skąd pochodzą etc. Jako, że jest to polska wersja, to powiem tyle: jest mężczyzna, który mi się znudził oraz kobieta, która świetnie krzyczy, gdy się rozbijemy. Piosenki w grze są dobrane idealnie. Ta recenzja powstaje w rytmach DiRT 2 Soundtrack i mam już swoje 10 ulubionych piosenek. Jak wcześniej wspomniałem, brakuje mi w rajdzie samotników muzyki, bo jest strasznie nudno.




Gdyby się czepić grafiki… W sumie nie można jej się czepić, bo jest piękna, cudowna, doskonała, olśniewająca i słodka. Jednak jest pewien szkopuł, bo to z powodu grafiki musieliśmy czekać trzy miesiące na premierę gry. A wszystko to przez DirectX11, który to lekko poprawia jakość grafiki. Lekko, bo trzeba się zatrzymać, zrobić screena i potem porównać z wersją DX9.Tak, wtedy widać różnice, ale kto będzie na to zwracał uwagę? Większość czasu leci się bokiem, ocierając się o drzewa, wpadając w kałuże, które zalewają przednią szybę i błoto czy też kurz, które brudzi nasz pojazd. I tutaj brakuje mi kilku elementów z pierwszej części. Primo: opcji mycia pojazdu. Z resztą, to było nawet w GRIDzie. Chciałbym zobaczyć jak wygląda Subaru Impreza, które było w Malezji, Maroko oraz w Chorwacji. Chciałbym również naprawić samochód, po każdy odcinku rajdu. Sam system uszkodzeń pochodzi z GRIDa, więc lekkie puknięcie w czyjś samochód spowoduje widoczne ślady na naszym samochodzie, podobnie jak uderzenie w drzewo. Chociaż tutaj polecą szyby, nie zawsze odpadną koła, wygnie się maska i to koniec zabawy. Zresztą, jak zapowiadałem na początku weekendu z DiRTem 2, koniec będzie brudny, dlatego przygotowałem filmik, który przedstawia uszkodzenia pojazdów. Sami oceńcie jak one się prezentują, bo ja osobiściewolałbym coś lepszego. Chociaż, w rally crossie po 1. zakręcie większość samochodów jedzie bez drzwi. Ale mimo wszystko…

Przechodząc do podsumowania, muszę wspomnieć o jednym, bardzo ważnym aspekcie tej gry. A właściwie dwóch. Pierwszy to optymalizacja gry, bo mimo wszystko, wielki strach padł na graczy, gdy podano wymagania. Jednak na średniej klasy PC (AMD 64 X2 6000+ AM2, 3GB Ram (667 MHZ), Sapphire Radeon HD4770 512MB DDR5) spokojnie gram na ultra w 1280x720, z AAx8. Średnia ilość FPS to 30-35. Tak więc w porównaniu do 1. części optymalizacja wypadła dużo lepiej. Drugi aspekt, to fakt jej powstania. W 2007 roku zginął Colin McRae i od tego momentu nie było wiadomo co będzie z tą serią. Na całe szczęście DiRT 2 powstał i prawdziwym zwieńczeniem gry jest Memoriał Colina McRae. Jedynie mogę się czepić, że jest za krótki, ale koniec tych zawodów przedstawia krótki film, który w skrócie przedstawia całą karierę Colina. Uważam, że Codies dobrze uczciło jego pamięć. Chociaż Memoriał jest za krótki.

Podsumowując: gdyby nie polska wersja językowa, byłoby 10/10, bo ta gra na to zasługuje, ale spolszczenie to całkowicie popsuło, przez co klimat został zatracony. Teraz już wiecie, jaką ocenę może dostać Colin McRae: DiRT 2.

MotoSkrót:
Zalety:
- Grafika
- Oprawa dźwiękowa
- Woda na szybie!!!

Wady:
- Polska wersja językowa
- Polska wersja językowa
- Za krótkie zawody
- Cena

MotoOcena:
10/10



Komentarzy: 17. Wyświetlanie: wszystkie
pjotrekDodany: 27 stycznia 2011 o 18:53
no ciekawa gra
kubapakerDodany: 28 grudnia 2009 o 16:22
Już nie narzekajcie tak na tą polską wersje gry, bo pewnie jak by jej nie było to by było w minusach, że brak polskiej wersji językowej. Wyścigi nie są krótkie, ale mogło być więcej tras w danym kontynencie bo np. w L.A. jest tylko jedna trasa a zawodów jest z 10 x 3 okrążenia (na oko). A optymalizacja jest naprawdę świetna.
EnergyDodany: 16 grudnia 2009 o 17:51
mam już Dirta, jest świetny wady jakie zauważyłem to brak deszczu i zimy oraz brak samochodów 2WD (Corsa, Citroen C2)
EnergyDodany: 15 grudnia 2009 o 16:00
oo no to czekam =)
Michał RavenDodany: 14 grudnia 2009 o 23:29
Energy --> Da radę nagrać jakieś filmiki z PL wersji DiRTa. Patrz wkrótce na naszym twitterze, kanale YT bądź DM. ;)
Maxim199Dodany: 14 grudnia 2009 o 21:31
jakby się ktoś uparł to pewnie można by było pozamieniać jakieś pliki z angielskiej wersji i miec po angielsku ;D
kubapakerDodany: 14 grudnia 2009 o 21:13
Pamiętajcie, że ze spolszczeniem zawsze mogło być gorzej :]
EnergyDodany: 14 grudnia 2009 o 20:36
Mi spolszczenie baaaaaardzo odpowiadało w CMR 2005 i 0.4 tam był świetny Leszek Kuzaj albo Hołek a w Dircie 2 jest jakiś badziew... ide sie powiesić... Dirta 1 miałem bez pl lektora, może ktoś napisać jaki tam był bo na youtube ciężko znaleźć po polsku po premierze DIRT 2
SpawNDodany: 14 grudnia 2009 o 15:04
No ja wiem ze promocja to będzie kosztować 109,90.
Michał RavenDodany: 14 grudnia 2009 o 14:04
Nie licz, że pojawi się śnieg, bo musiałby dojść zupełnie nowy region. Chyba, że patrzysz futurystycznie na to, i np. w Malezji będzie biało. xD Co do ceny DiRTa, to Empik.com zrobił promocję i kosztuje 99zł, ale długo to nie potrwa. :P
SpawNDodany: 14 grudnia 2009 o 13:33
Co do PL to jakoś mi sie podoba hm. A co do ceny to juz jest umie za 109.90 zl czyli cena normalna nawet juz widziałem za 99,90 zl
SpawNDodany: 14 grudnia 2009 o 13:30
Zgadzam sie i nie ale licze właśnie na Patche które moze i dodadzą te klimaty pogodowe i deszcze i śnieg i moze wiele wiecej nowych zeczy. Ogulnie gra super jak dla mnie na moim Logitechu kierownicy wymiata sie dobrze.
Michał RavenDodany: 14 grudnia 2009 o 12:50
Ja nie narzekam na loadingi. W porównaniu do SHIFTa są krótsze o połowę. :P
HautamekiDodany: 13 grudnia 2009 o 22:07
"Oczywiście, część z Was pomyśli, że jestem kretynem, bo nie doceniam zaangażowania Codemasters, które poświęciło sporo czasu, aby przygotować grę pod nasze wymagania. Gdy usłyszałem w słuchawkach: - Ken Blok wita Cię w grze Kolin MakRii Dert Dwa, " Co? OMG dobrze, że mam English. W polskiej wersji DiRT 1 na początku było: "Oto DeRT, Kolin Makre offrołd", a angielski brzmiał: "This is Colin McRae DiRT" Co do gry to zgadzam się z Michałem :). Zapomniałeś 1 minusa - długie loadingi.
Michał RavenDodany: 13 grudnia 2009 o 20:56
No właśnie, polska wersja nie jest zła, bo jest okropna. To jest spora różnica. Poza tym, zawody są krótkie, bo 10 minut i już skończone. I tak przez całą mapę... A ta nazwy to brałem z instrukcji, bo w grze jest Gate Crasher. :P No, retrospekcja jest prosto z gry.
Maxim199Dodany: 13 grudnia 2009 o 20:03
ale z tą retrospekcją to już trochę przesada,bardziej kretyńsko nie dało się przetłumaczyc i jeszcze slalom który w angielskiej wersji chyba nazywa się gate crasher, ale soundtrack rzeczywiście jest świetny
Kazik16Dodany: 13 grudnia 2009 o 19:30
Jak dla mnie Wady które zostały tutaj wymienione są bezpodstawne a Polska wersja językowa nie jest w cale taka zła
Proszę włączyć obsługę plików COOKIES w przeglądarce i odświeżyć stronę.
www.gram.pl
Copyright © MotoGames. Wszystkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie do tekstów oraz materiałów zawartych w serwisie należą do kierownictwa serwisu MotoGames, zabrania się ich kopiowania bądź użytkowania w jakiejkolwiek formie bez zgody kierownictwa serwisu pod groźbą wstąpienia na drogę prawną.